czwartek, 6 października 2016

Amputacja i co dalej?


Pacjent po amputacji przeżywa ogromną traumę. Przez wszystkich jest zapewniany, że wszystko będzie dobrze. Jednak nikt mu nie mówi, jak. Żyje w nieświadomości do czasu wyjścia ze szpitala i zderzenia się z rzeczywistością.  

Co go czeka?

Najpierw trochę historii, W 1972 roku prof Marian Weiss, znany autorytet w dziedzinie amputacji i protezowania, w swojej książce "Amputacja fizjologiczna" opisał techniki amputacyjne. Określił etapy protezowania i rehabilitacji. Pierwsza proteza, to proteza tymczasowa o prostej konstrukcji, składająca się z elementów służących do wielokrotnego zastosowania, ze stopą i przegubem kolanowym lub bez tych elementów i z bardzo starannie dopasowanym lejem. Proteza taka miała umożliwić jak najwcześniejsze zaprotezowanie pacjenta. Chodziło o przyspieszenie procesu gojenia się kikuta oraz jego właściwe uformowanie, co miało skrócić okres przygotowania do ostatecznego protezowania. Tak, by Pacjent w trzy miesiące po amputacji otrzymał protezę ostateczną. Już na stole operacyjnym Pacjent miał zakładany opatrunek gipsowy, który był lejem protezowym. To zapobiegało obrzękowi, wpływało na ograniczenie dolegliwości bólowych i występowanie bóli fantomowych oraz przyśpieszało rehabilitację Pacjenta. Dzięki temu możliwa była szybka pionizacja Pacjenta oraz nauka chodu na protezie, co ograniczyło zaniki mięśniowe w kikucie.  Stosowano leje gipsowe lub z tworzyw sztucznych, wymieniając je stosownie do zmieniającej się objętości kikuta. Zastosowanie wczesnego protezowania było możliwe tylko wówczas, kiedy amputacja była wykonana fizjologicznie z mioplastyką mięśni, a chirurg wykonujący pierwszy lej gipsowy musiał znać podstawy protezowania. Pacjent w dniu amputacji był pionizowany, po 10-14 dniach zdejmowano szwy i pacjent trafiał na oddział rehabilitacyjny, gdzie był poddawany intensywnym ćwiczeniom, a lej protezowy był nadal wymieniany stosownie do potrzeb. Po zakończeniu rehabilitacji Pacjent otrzymywał protezę ostateczna, która w praktyce  różniła się od protezy tymczasowej jedynie tym, że posiadała wykończenie kosmetyczne. Pacjenci na oddziale szpitalnym uczestniczyli w aktywnym programie usprawniania, który obejmował:
gimnastykę poranną,
naukę chodzenia 2 razy dziennie,
ćwiczenia ogólnokondycyjne,
terapię zajęciową, 
ćwiczenia na systemie ciężarkowo-bloczkowym,
fizykoterapię,
terapię funkcjonalną,
zajęcia na basenie pływackim,
zajęcia sportowe,
ćwiczenia zlecone do samodzielnego wykonywania.
Tak było w latach 70 ubiegłego stulecia.



Obecnie Pacjent po amputacji - w zależności od ogólnej kondycji - wychodzi do domu nawet po kilku dniach. Często ma jeszcze szwy na kikucie. Czy ma protezę tymczasową? Nie. Czy trafia na oddział rehabilitacyjny? Nie. Jest zdany na siebie.
Dobrze jest, jeśli na oddziale szpitalnym miał możliwość nauczenia się korzystania z wózka czy kul, ale nie zawsze tak jest. Dobrze, jeśli wyjdzie ze szpitala ze zleceniami na zaopatrzenie ortopedyczne. Ktoś potwierdzi te wnioski w NFZ i wówczas zaczyna się trudna droga do protezy. 
Pacjent może otrzymać wniosek na protezę tymczasową (niskie dofinansowanie)  lub ostateczną (ponad trzykrotnie wyższe dofinansowanie). Dlaczego jest takie różnica, chyba nikt do końca nie wie. Bo medycznego uzasadnienia nie ma. "Z pośród trzech wymogów stawianych protezie tj. wygody, funkcjonalności i kosmetyki w protezie tymczasowej można zrezygnować jedynie z ostatniego."(cytat z Amputacja fizjologiczna pod redakcją Mariana Weissa PZWL 1972 strona 120).
Proteza ma przywrócić Pacjentowi możliwość poruszania się w prawidłowy sposób. Wyuczony zły  nawyku chodu np. na sztywnym kolanie jest bardzo trudne do poprawienia. Nic nie powinno stać na przeszkodzie by proteza składała się z docelowych elementów (stopa, kolano) i tylko lej i sposób zawieszenia jest zmienny. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz